f Moja pielęgnacja włosów przedłużanych - Bluszczowo ... BLOG
piątek, 5 września 2014

Cześć!

Jak wiecie z jednego z wcześniejszych postów KLIK, niedawno przedłużyłam sobie włosy. Pielęgnacja przedłużonych włosów różni się nieco od normalnej. Dla mnie jest to trochę dziwne, jako włosomaniaczka (chociaż czy można nazwać tak kogoś, kto sobie przedłużył włosy??) trochę się zdziwiłam. Ok, no to wróć ... jako "była" włosomaniaczka - (teraz za to czuję się jak jakaś zabójczyni ... ) - trochę się zdziwiłam. Zaczynając od początku -  w świetle dziennym moje włosy różniły się kolorem od przedłużanych i musiałam zafarbować je na jakiś ciemny kryjący kolor. W efekcie są prawie czarne. 


Bardzo bardzo bardzo ciemny brąz z Palleta - kolor N2 :P

Na szczęście to tylko (bardzo) ciemny brąz - który z czasem powinien się wypłukać - a nie czerń. Dlaczego dziwiłam się co do pielęgnacji? Bo do tego celu wystarczyć musi mi: szampon, odżywka i jedwab. Dokładnie chodzi o:


Szampon Schwarzkopf, Schauma, Repair&Pflege.
Odżywka Gliss Kurr, Liquid Silk z płynną keratyną.


Z szamponu i odżywki korzystać powinnam oczywiście przy myciu głowy. Włosów przedłużanych nie myje się z głową w dół (ja tak zawsze myłam swoje) woda musi spływać z włosem, nigdy pod włos. Nie myje się też głowy kolistymi ruchami, nie wolno pocierać, mycie musi być delikatne. Ja zwykle do pustej butelki po szamponie wlewam wodę, dodaję szampon i taką wstrząśniętą, spienioną mieszanką polewa skórę głowy i delikatnie myję. Po spłukaniu nakładam 2 duże porcje odżywki od ucha w dół na kilka chwil i ponownie spłukuję. Umyte włosy delikatnie odciskam w ściereczkę z mikrofibry, a następnie pozwalam im naturalnie wyschnąć. Kiedyś owijałam głowę w turban przynajmniej na kilka minut, teraz wiem że to wcale nie takie trudne delikatnie je odsączyć i nie nakładać na głowę ręcznika, który działa jak sauna i wzmaga przetłuszczanie.



Styling effect, Joanna, Jedwab do włosów.

Kiedy włosy całkowicie wyschną nakładam jedwab w bardzo dużej ilości, około 4-5 porcji na jedną stronę. Również od ucha w dół. Wszystko po to, aby nie uszkodzić łączeń. Jedwab to tak naprawdę jedyna odżywka, którą dostarczamy włosom. Trzeba nakładać go w dużej ilości rano i wieczorem, zwłaszcza na końcówki. Fryzura na kształt boba, to jedna z gorszych fryzur do przedłużania. Włosy mogą się oddzielać. Jednakże co ważne po pierwszym myciu doczepiane lepiej się wpasowały w moją własną czuprynę.



Nakładam duża porcję jedwabiu.

Ze szczególnym uwzględnieniem końców.

Później można rozczesać włosy. Pisałam kiedyś, że szczotka TT jest dobra również dla włosów przedłużanych. Jednak ta z włosia dzika, którą niedawno specjalnie kupiłam, bardziej się do tego nadaje. Delikatnie nabłyszcza włosy i lepiej omija łączenia. Czeszemy zawsze trzymając włosy i zaczynając od dołu. Nie ciągniemy, nie szarpiemy, bo można powyrywać włosy z łączeń. Jeśli chodzi o czesanie nie mam z tym żadnego problemu, nic się nie kołtuni i nie plącze. Praktycznie czeszą się lepiej niż kiedyś moje własne włosy ;)


Teraz mogę delikatnie rozczesać.
Prostuję jeśli mam ochotę.
Prostowanie/kręcenie powinno się odbywać co drugi dzień lub rzadziej. Maksymalna temperatura to 180 stopni, optymalna 160. Do snu zaplata się warkocz lub spina włosy w niski kucyk przy użyciu trzech gumek na całej długości. Po warkoczu delikatnie falują, mnie odpowiada ten efekt i nie męczę ich zbyt często prostownicą. Z resztą odkąd robię zabieg prostujący encanto, to od dawna prostownica nie jest mi potrzebna.

Fryzura gotowa.
Oprócz całej wymienionej przeze mnie zabawy, w której cały czas chodzi i omijanie łączeń, włosy mają jeden spory minus. Końcówki są bardzo suche, pomimo że nakładam na nie jedwab, niezbyt ładnie to wygląda. Nie wiem jakim cudem te włosy miałyby wytrzymać ze mną około 4 - 5 miesięcy. Oczywiście przy podciągnięciu mikroringów po 2 miesiącach. Minął dopiero tydzień od zabiegu, ale już wiem, że dzięki przedłużeniu mogłam przekonać się jak to jest nosić takie przedłużanie na własnej na głowie. Myślę, że nikt by  nie był w stanie mi tego w żaden sposób wytłumaczyć ;) Uświadomiłam sobie ile nasze własne włosy biorą sobie do życia z cebulek, a co za tym idzie jak ważna jest nasza codzienna dieta plus ewentualna suplementacja od wewnątrz. Niestety wszystkie inne kosmetyki poszły w odstawkę. Ciekawi mnie także jaka będzie kondycja moich włosów po zdjęciu doczepianych, mam nadzieję że nie będą miały bardzo dużych zniszczeń i nie będą bardzo osłabione. Bądźmy szczerzy, jakoś to musi wpłynąć na moje cebulki. W czasie  noszenia nic nie wypada, włosy trzymane są mocno w ringach.. Często później wydaje się, że w czasie ściągania wypada ich mnóstwo, a przecież codziennie tracimy około 100 włosów, więc jest to zupełnie normalne.

Czy na dzień dzisiejszy przedłużyłabym sobie włosy? Myślę, że nie. Być może zmienię jeszcze zdanie, ale wtedy zakupie włosy na własną rękę. Na dłuższy czas są to również spore koszty. Ciekawskim polecam, niezdecydowanym odradzam. 


Nie ma nic piękniejszego niż naturalne, długie i zadbane włosy :))

5 komentarze:

  1. A myślałaś o włosach na klipsach? :) http://www.headstyler.pl/dopinka-clip-in-50cm-3-klipsy-proste-wlosy-czarny-braz-1b-duplikat-211.html
    Moja koleżanka ze studiów miała i sobie chwali. Zakładała jak miała ochotę i gdyby mi nie powiedziała, że zauważyłabym, że nie są prawdziwe :) pozdro!

    OdpowiedzUsuń
  2. Odpowiedzi
    1. Miałam już 3 komplety clipów :D niestety nie chce mi się tego ciągle zakładać i w efekcie mi to później leży. Dużo pochwał mają włosy z doczepiane.pl - jakby ktoś chciał kupić clipy - podobno świetna jakość i cena :))

      Usuń
    2. Tak to już jest z tym, co nie jest na stałe po zakupie :) Leży i się kurzy :P

      Usuń
    3. Niestety ;) Pewnie się kiedyś i tak jeszcze skuszę, ale na razie wykończę te :D

      Usuń